Zrozumiał natychmiast że ciągnie
„Zrozumiał natychmiast, że ciągnie go do domu. Był chory, wygłodniały, zmiażdżony, zniechęcony, nerwy mial stargane. Pojedzie na kilka tygodni do domu, do matki, aby wypocząć duszą i ciałem. Kiedy przywołał na pamięć krajobraz brabancki, żywopłoty, piaskowe wydmy i kopaczy na polach, ogarnęło go uczucie spokoju, jakiego nie zaznał od miesięcy.
Krystyna z dwojgiem dzieci odprowadziła go na dworzec. Stali wszyscy czworo na peronie — nie mogli słowa wymówić. Pociąg nadjechał i Vincent wsiadł. Krystyna stała z maleństwem w ramionach. Hermana trzymała za rękę. Vincent patrzył za nimi, póki pociąg nie zniknął w oślepiającym blasku, a kobieta nie wsiąkła na zawsze w zadymioną czerń dworca.
KSIĘGA CZWARTA
NUENEN
Ł lebania w Nuenen była kamiennym, biało tynkowanym piętrowym budynkiem. Za domem rozciągał się rozległy ogród; były w nim żywopłoty, rabaty kwietne, staw, wiązy i trzy niskopienne dęby. Chociaż Nuenen liczyło dwa tysiące sześciuset mieszkańców, protestantów było zaledwie stu. Kościółek był maleńki. Stanowisko w Nuenen w porównaniu z dawną posadą w kwitnącym miasteczku targowym oznaczało właściwie degradację.
Całe Nuenen składało się w rzeczywistości z niewielu domostw ciągnących się po obu stronach gościńca z Eindhoven, głównego miasta brabanckiego. Przeważną część mieszkańców stanowili tkacze i chłopi, których chaty stały rozrzucone na wrzosowiskach. Ludzie żyli tu bogobojnie, pracowali w pocie czoła i utrzymywali tradycje i obyczaje przodków.“(3)
<<<< Jak zawsze pełna decyzji
| dwie strzelby i postanowił >>>>