- Och nie bardzo dziękuję - odparła
„— Och, nie, bardzo dziękuję — odparła Alicja. — Ale to bardzo miło, że pan o nas pamiętał.
— Państwo są pierwszy raz w Nowym Jorku, prawda — dopytywał się goniec. Zamknął za sobą drzwi i usiadł na poręczy fotela.
— Tak — powiedział Evarts. — Wyjechaliśmy z Wentworth... to nieduże miasteczko w stanie Indiana... przedwczoraj o dziewiątej piętnaście pociągiem do South Bend. Tam przesiedliśmy się na pociąg do Chicago. W Chicago zjedliśmy obiad.
— Jadłam zapiekankę z kurczęcia — wtrąciła się do rozmowy Alicja. — Coś wspaniałego! — Wciągnęła MildredRose nocną koszulę przez głowę.
— No i przyjechaliśmy dc Nowego Jorku — dokończył Evarts.
— Co państwo tu robią — zapytał goniec. — Może to któraś rocznica ślubu — Bez zaproszenia wyciągnął papierosa z leżącej na biurku paczki i zsunął się na siedzenie fotela.
— O, nie — powiedział Evarts. — Wyciągnęliśmy wielki los.
— Nasz statek dobił do portu — dodała Alicja.
— To jakiś konkurs — dopytywał się goniec. — Czy coś w tym rodzaju
— O, nie — odparł Evarts.
— Opowiedz mu, Evartsie — rzekła Alicja.
— Tak, Evartsie, proszę mi koniecznie wszystko opowiedzieć — upominał się goniec.
— Wobec tego zacznę od początku — powiedział Evarts. Usiadł na łóżku i zapalił papierosa. — Byłem w wojsku, a kiedy skończyła się moja służba, wróciłem do Wentworth... — Powtórzył dokładnie tę samą historię, którą przedtem opowiedział konduktorowi. “(16)
<<<< - Też pomysł - żachnęła
|